Uśmiechnęła się do Błazna. Po raz pierwszy spojrzała na niego, jakby był czymś innym niż obrzydliwym małym karaluchem. W jej wzroku nadal był spory element karalucha, lecz teraz wzrok ów stwierdzał raczej: dobry karaluch, nauczył się służyć.Trzy Wiedźmy - Verence II, Magrat Garlick, Weatherwax, Esmeralda 'Babcia'
Dodał(a): fru
* * *
– Czy nie powinniście kogoś ratować? – zapytał. – Rzeczywiście – przyznała Babcia. – To prawda. Chodźmy, Magrat. Zobaczymy, w co ona się wplątała. – Słyszałem krzyki – dodał Błazen, który wciąż miał wrażenie, że nie traktują sprawy z należytą powagą. – Nic dziwnego – odparła Babcia. Odsunęła go na bok i przestąpiła nad korzeniem. – Gdyby mnie ktoś zamknął w lochu, na pewno byłyby krzyki.
Dodał(a): fru
* * *
- To ty zabiłeś króla, panie.
– Nieprawda! – wrzasnął książę. – Nie było cię tam! Nie widziałem cię! Rozkazuję, żeby cię tam nie było!
Dodał(a): fru
* * *
- Nie zrobiłem tego - oznajmił książę.
Żadnego bólu, myślał Błazen. Zabawne. Z drugiej strony nie można przecież odczuwać bólu, kiedy jest się martwym. Marnowałby się.
- Wszyscy widzieliście, że tego nie zrobiłem.
Śmierć patrzył na Błazna ze zdziwieniem. Sięgnął w fałdy swej szaty i wyjął klepsydrę. Miała dzwonki. Potrząsnął nią delikatnie i brzęknęła.
- Nie wydawałem rozkazów, by coś takiego się stało - oświadczył spokojnie książę.(...)
Zespół przyglądał mu się bez słowa. Nie można było nienawidzić kogoś takiego. Można było odczuwać tylko silne zakłopotanie, że znalazło się zbyt blisko. Nawet Błazen był zakłopotany, a przecież nie żył.
Śmierć postukał w klepsydrę i przyjrzał się jej z bliska, żeby sprawdzić, czy się nie zepsuła.
Dodał(a): fru
* * *
Verence raczej sam by sobie odrąbał nogę, niż uwięził czarownicę, ponieważ na dłuższą metę byłoby to mniej kłopotliwe i pewnie nie tak bolesne.
Dodał(a): Corv
* * *


