- Chodzi no... o magów - dodał brat Palcy. - Pewnieście tego nie wiedzieli, kiedyście siedzieli u tych szacownych pustynników w górach. Ale tutaj, kiedy magowie przyłapią kogoś na takich zabawach, spadają na niego niczym tona cegłówek.
- Nazywają to demarkacją - wyjaśnił brat Tynkarz. - Niby że wy nie plączecie mistycznych, złożonych jakim tam przyczynowości, a oni nie kładą tynków.
Dodał(a): Corv
* * *
- On ma rację — poparł kolegę brat Tynkarz. - On jest na ogół świniopasem, gajowym albo kimś takim. To dlatego że jest w tym, no... W kognito. Muszą udawać, rozumiecie, że są niskiego pochodzenia.
- Niskie pochodzenie to nic takiego - oświadczył bardzo mały brat. Wyglądał, jakby składał się tylko z chodzącej czarnej szaty z nieświeżym oddechem. — Mam tego mnóstwo. W naszej rodzinie pasanie świń uważaliśmy za elegancką robotę.
- Przecież w waszej rodzinie nie płynie królewska krew, bracie Szambowniku - odparł brat Tynkarz.
- Ale by mogła - mruknął posępnie brat Szambownik.
Dodał(a): Corv
* * *


