Kosiarz

Tytuł orginalny: Reaper Man, rok wydania: 1991

Autor: Terry Pratchett

Numer książki w cyklu Świat Dysku: 11

Krótko o książce:

Śmierć naraził się komuś ważnemu we Wszechświecie - musiał, więc na jakiś czas odejść. Gdy ludzie nagle przestali umierać, jak można zgadnąć powstało niemałe zamieszanie.Nieumarły Windle Poons, wraz z Reggiem Shoe i jego klubem nieumarłych musi ratować Ankh-Morpork, a że pomóc postanawiają magowie spodziewać się można spektakularnego wybuchu. Kosiarz to kolejna świetna książka Pratchetta, której tym razem głównym bohaterem jest Śmierć. Kosiarz to dla wielu jedna z najlepszych odsłon całej serii, na pewno warta przeczytania.

Oceń książkę:

Cytaty z książki

- Uuk.
- Ty? Nie możemy cię zabrać. - Dziekan spojrzał niechętnie na bibliotekarza. - Mało wiesz o city guerillas.
- Uuk! - odpowiedział bibliotekarz i wykonał zaskakująco zro­zumiały gest sugerujący, że z drugiej strony to, czego nie wie o city orangutans, można by spisać na bardzo małych rozdeptanych kawał­kach. Na przykład dziekana.

Śmierć

Dodał(a): Corv

* * *

Zdjął kapelusz, czego mag zwykle nie robi, chyba że chce coś z niego wyjąć, i oddał kwestorowi. Potem oderwał z dołu szaty wąs­ki pasek materiału, dramatycznie podniósł go w wyciągniętych rę­kach i zawiązał sobie na czole.
- To element etosu - wyjaśnił, odpowiadając na ich przenikli­we i niewypowiedziane pytanie. - Tak robią wojownicy z Kontynen­tu Przeciwwagi, kiedy ruszają do bitwy. Trzeba jeszcze krzyczeć... - Próbował przypomnieć sobie jakąś dawną lekturę. - Tego... bonsai. Tak. Bonsai!
- Myślałem, że to oznacza przycinanie drzewek, żeby były ma­łe - wyznał pierwszy prymus.
Dziekan zawahał się nieco. Szczerze mówiąc, sam nie był cał­kiem pewien. Ale dobry mag nie pozwala, żeby niepewność stała się przeszkodą.
- Nie, to stanowczo musi być bonsai - zapewnił. Pomyślał chwi­lę i rozpromienił się nagle. - Bo wszystko to jest częścią bushido. To skrócona forma "w busz idą", bo ci wojownicy idą w busz i przy­cinają drzewa. Żeby przejść. Mieczami. Rozsądne, jeśli się chwilę zastanowić.

Bibliotekarz, Dziekan

Dodał(a): Corv

* * *

Bill Brama leżał w ciemności na stryszku i czekał. Z dołu dobiegały czasem zwykle końskie dźwięki, wydawane przez w Pimpusia - jakiś ruch, kłapnięcie zębami... Bill Brama. A więc miał już imię. Oczywiście, zawsze miał imię, ale został nazwany od tego, co uosabiał, nie od tego, kim był. Bill Brama... Bardzo poważnie to brzmiało. Pan Bill Brama. Obywatel Bill Brama. Billy B... nie. Nie Billy.(...)
I dochodził jeszcze ten "sen". Wiedział, na czym polega. Ludzie poświęcali mu sporo czasu. Kładli się, a potem sen nadchodził. Zapewne służył jakiemuś celowi. Bill Brama wyglądał go z zaciekawieniem. Będzie musiał ten sen przeanalizować.

Dziekan

Dodał(a): Corv

* * *

zobacz więcej...