Okładki z całego świata - Bogowie, Ho...
Czy bez zaglądania do książek, pamiętasz początki każdej z nich?
Autor: Kinga
Oto komnata rozświetlona płomykami świec... Tu stoją życiometry, - półki życiometrów: szerokie klepsydry, po jednej dla każdego żyjącego człowieka, przesypujące miałki piasek z przyszłości w przeszłość.
Taniec morris znany jest we wszystkich zamieszkanych światach multiwersum.
Noc była bezksiężycowa – dobra z punktu widzenia Twardziela Jacksona. Łowił ciekawe mątwy, nazywane tak dlatego, że były mątwami, a oprócz tego były ciekawe. Inaczej mówiąc, ich ciekawość była ich najciekawszą cechą.
W odległym, trochę już zużytym układzie współrzędnych, na płaszczyźnie astralnej, która nigdy nie była szczególnie płaska, skłębiona mgiełka gwiazd rozstępu]e się z wolna...
Nic tylko gwiazdy, rozsypane w mroku, jakby Stwórca rozbił szybę w swoim samochodzie i nie zatrzymał się, żeby zmieść odłamki.
Mogą być nazywani Gwardią Pałacową, Strażą Miejską albo Patrolem. Niezależnie od nazwy, racja ich istnienia - w każdym dziele fantasy heroicznej - jest taka sama. To znaczy, mniej więcej w rozdziale trzecim (albo w dziesiątej minucie filmu) mają wbiec do komnaty, po kolei i pojedynczo atakować bohatera i ginąć. Nikt ich nigdy nie pyta, czy mają na to ochotę.
Wszystko się gdzieś zaczyna, choć wielu fizyków ma inne zdanie.
Jest to opowieść o tym, czym jest magia i dokąd zmierza, a co ważniejsze, skąd przychodzi i po co. Poniższa historia nie pretenduje jednak do odpowiedzi na wszystkie te pytania.
Kiedy kurierski albatros przybywa z żądaniem przysłania „Wielkiego Maga”, Rincewind zostaje wezwany do trapionego niepokojami Imperium Hongów, Sungów, Fangów, Tangów i McSweeneyów, gdzie decydują się losy tronu.
Słońce wschodziło powoli, jakby nie było pewne, czy w ogóle warto się wysilać.
Pszczoły Śmierci są wielkie i czarne; brzęczą nisko i posępnie, a miód przechowują w plastrach z gromnicznie białego wosku. Miód jest czarny jak noc, gęsty jak grzech i słodki jak melasa. Powszechnie wiadomo, że osiem kolorów wspólnie tworzy biel. Ale istnieje też osiem barw czerni dla tych, co potrafią je zobaczyć; ule Śmierci stoją na czarnej trawie w czarnym sadzie, pod obsypanymi czarnym kwieciem gałęziami starych drzew, które kiedyś wydadzą jabłka, a te.... ujmijmy to w ten sposób... zapewne nie będą czerwone.
Była ciepła, wiosenna noc, kiedy jakaś pięść huknęła o drzwi tak mocno, że wygięły się zawiasy. Mężczyzna otworzył i wyjrzał na ulicę. Znad rzeki unosiła się mgła, a noc była chmurna. Równie dobrze mógłby starać się zobaczyć coś przez biały aksamit.
Dlaczego ludzie tak bardzo lubią hałas? – zastanawiała się Tiffany Obolała. Dlaczego hałas jest taki ważny?
Żył sobie raz pewien człowiek, który miał ośmiu synów. Poza tym byt zaledwie przecinkiem na stronie Historii. To smutne, ale o niektórych nie można powiedzieć nic więcej.
Świat Dysku jest realny. Działa tak, jak powinny działać światy.
Na tle gwiazd przesuwa się żółw, niosąc na grzbiecie cztery słonie. I żółw, i słonie są większe, niż można by oczekiwać, ale wśród gwiazd różnica między wielkim a maleńkim jest – relatywnie rzecz biorąc – bardzo mała.
Rozważmy żółwia i orła. Żółw jest stworzeniem żyjącym na ziemi. Właściwie nie jest możliwe życie bliżej gruntu, jeśli nie przebywa się pod nim. Horyzont żółwia sięga na kilka cali. Żółw porusza się z taką prędkością, jaka wystarcza do polowania na sałatę. Przeżył, gdy cała reszta ewolucji przemknęła obok, ponieważ - ogólnie rzecz biorąc - dla nikogo nie stanowił zagrożenia, a zjadanie go sprawiało zbyt wiele kłopotu.
Huczała wichura. Błyskawice raz po raz kłuły ziemię, niby niezręczny skrytobójca. Grom przetaczał się tam i z powrotem - po ciemnych, chłostanych deszczem wzgórzach.
Przez postrzępione czarne chmury ognik sunął niczym spadająca gwiazda, pędząc ku ziemi…
NOTA OD AUTORA Ogólnie rzecz biorąc, większość książek ze świata Dysku tworzy zwartą całość i jest kompletnymi opowieściami. Czytanie ich w pewnym określonym porządku pomaga, ale nie jest kluczowe.
Spójrzcie... Oto kosmos. Nazywany czasem ostatnią granicą. (Tyle że - naturalnie - nie może istnieć ostatnia granica, bo niby z czym miałaby graniczyć? Ale jak na granicę, ta jest należycie przedostatnia...).
Informacja od autora Długość spódnic jest miarą kryzysu państwa (str. 63) – autor zawsze będzie wdzięczny znanemu strategowi i historykowi wojskowości, sir Basilowi Liddelowi Hartowi, który w 1968 r. go poinformował o tej ciekawej korelacji. To może tłumaczyć, dlaczego od lat sześćdziesiątych minispódniczki nigdy nie wyszły z mody.
Oto świat Dysku, sunący przez kosmos na grzbietach czterech słoni, które z kolei stoją na skorupie Wielkiego A’Tuina, niebiańskiego żółwia. Dawno, dawno temu taki wszechświat uważany był za niezwykły, a być może nawet całkiem niemożliwy.
Huczał wiatr. Burza szalała nad górami. Błyskawice kłuły sterczące szczyty niczym staruszek, który spomiędzy sztucznych zębów usiłuje wydłubać pestkę jeżyny. Donośnie zabrzmiał wysoki, starczy głos: — Rychłoż się zejdziem znów?
Miejsce, w którym toczy się akcja tej opowieści, jest światem spoczywającym na grzbietach czterech słoni, stojących na skorupie gigantycznego żółwia. Na tym polega zasadnicza zaleta kosmosu. Jest dostatecznie wielki, żeby pomieścić w sobie praktycznie wszystko. I w końcu zwykle rzeczywiście mieści.
Tak. Ma Śmierć w rodzinie. Trudno jest normalnie dorastać, kiedy dziadek jeździ na białym koniu i dzierży kosę - zwłaszcza gdy trzeba przejąć rodzinny interes, a jedyny pomocnik mówi tylko po szczurzemu.
Plotka rozprzestrzeniała sie po miescie jak poar (który rozprzestrzeniał sie dosc czesto, odkad mieszkancy Ankh–Morpork poznali znaczenie terminu „ubezpieczenie od ognia”).
Kapral Marchewa ze Straży Miejskiej Ankh-Morpork (nocna zmiana) usiadł w koszuli nocnej przy blacie, wziął ołówek, possał koniec i zaczął pisać: