- czy ten kot własnie coś powiedział? - zdumiał się burmistrz.
Maurycy rozejrzał się zdziwiony.
- Który? - zapytał.
- Ty! Mówiłeś coś przed chwilą?
- Poczuje się pan lepiej, jeśli zaprzeczę?
Dodał(a): Grace
* * *
- Mam propozycję - oświadczył. - Pan będzie udawał, że szczury potrafią myśleć, a ja obiecam udawać, że ludzie też potrafią.
Dodał(a): Grace
* * *
-Na pewno lepiej będzie zaapelować do poczucia wspólnoty między inteligentnymi gatunkami niż...
- O inteligentnych gatunkach nic nie wiem. tutaj mamy do czynienia z ludźmi - odparł Maurycy. - Słyszeliście o wojnach? Bardzo popularne wśród ludzi. Ludzie chętnie walczą z innymi ludźmi. Niespecjalnie odczuwają tę wspólnotę.Zadziwiający Maurycy i jego edukowane gryzonie - Maurycy, Groźna Fasolka
Dodał(a): Grace
* * *
Wciąż słyszał w głowie ten przerażający głos, teraz nieco przytłumiony. Głos próbował wydawać mu polecenia. Rozkazywać kotu? Łatwiej jest przybić galaretkę do ściany. Co ten głos sobie myślał? Że on jest psem?!
Dodał(a): Grace
* * *
Maurycy patrzył na nich i myślał: Jak to ludzie, znowu się kłócą. A mają się za panów stworzenia. Nie to co my, koty. My jesteśmy panami stworzenia. Czy ktoś kiedyś widział kota karmiącego człowieka? To niezbity dowód.
Dodał(a): Grace
* * *
- Zaraz! My tylko okradamy rządy! - zaprotestował Maurycy.
- Ehm... Oczywiście tylko rządy, które nie są czyiś ojcami, ma się rozumieć - uzupełnił Keith.
- I co? - Malicia spojrzała na nich zdziwiona.
- To przecież nie znaczy, że jesteśmy przestępcami - wyjaśnił Maurycy.Zadziwiający Maurycy i jego edukowane gryzonie - Maurycy, Keith, Malicia
Dodał(a): Grace
* * *
Maurycy przeżył na ulicach cztery lata, niewiele co pozostało mu po uszach i miał szramy na nosie, ale był mądry. Tak zadzierał nosa przy chodzeniu, że często groziła mu wywrotka. A kiedy puszył ogon, nawet ludzie omijali go z daleka. Nie miał wątpliwości, że trzeba być nie lada mądralą, by przeżyć cztery lata na ulicach, szczególnie przy tych wszystkich wałęsających się psach, gangach i — od czasu do czasu — innych zwierzętach. Jeden fałszywy ruch i stawałeś się czyimś obiadem lub parą rękawiczek. Tak, naprawdę trzeba mieć łeb nie od parady. Dobrze też być bogatym. To musiał szczurom wyjaśnić. Maurycy znał miasto na wylot, a życie nauczyło go, że pieniądze są kluczem do wszystkiego.
Dodał(a): Azrael
* * *


