
A wszystko kręci się w okół goblinów, zbrodni i tajemniczych zniknięć. Jak by tego było mało sam komendant też nie jest bezpieczny. Ale co to dla niego. Niczym heros z greckiej mitologi pokonuje przeciwników, rozwiązuje zagadkę i znajduje jeszcze czas na herbatki z przyjmowaniem gości zorganizowaną przez Sybil oraz na zabawy z małym Samem.
W międzyczasie strażnicy w mieście nie próżnują, przez przypadek wpadając na tę samą sprawę. Rozpoczyna się najeżona sensacyjnymi wydarzeniami sprawa pewnej śmierci.
Akcja dzieje się równolegle w dwóch miejscach: w wiejskiej posiadłości rodu Rampkinów i w Ankh-Morpork. Niestety w pewnym momencie przez te skakanie pewne wątki się gubią i miałam wrażenie, że coś nie zostało rozwiązane. Do tej pory nie jestem pewna jak się w końcu rozegrały. Jest to chyba kolejny powód by sięgnąć po tę książkę jeszcze raz.
Poza tym fabuła jest aż przepełniona różnymi pomysłami, jak by miała być/ mogła być to ostatnia książka poświęcona „mężnej” straży. Przez to niektóre bardzo ciekawe rzeczy mogą nie zostać zauważone, umykają gdzieś przywalone innymi.
Mimo to akcja jest dość klarowna w większości momentów, spójnie łącząca się w bardzo ekscytującą książkę.
Jedną z szczególnie zwracających uwagę rzeczy jest przedstawienie Vimesa jako niezawodnego pogromcę bandytów, który w dużej mierze sam walczy z bezprawiem w wiejskiej posiadłości. Z małą pomocą, młodego funkcjonariusza tamtejszej policji (jedynego funkcjonariusza), który choć nieopierzony i strachliwy dobrze rokuje na przyszłość. Vimes jest tu niczym Colombo... znienawidzony przez zainteresowanych, dociekliwy i nieustępliwy. Przypomina również Sherlocka Holmesa i zapewne wielu innych super policjantów-detektywów. Nawet nasuwa mi się porównanie z Batmanem. Właściwie można powiedzieć, że to książka o nim. I naprawdę można zostać oczarowanym tą wersją super herosa.
Zobacz powiązane książki: Niuch
Autor: Reeven


