Gzyms tęsknie spoglądał w dół na plandekę wozu, na którym odbywało się wróble wesele. „Taki na przykład wróbelek smaczny jest” – zakiełkowała w jego jejestwie nieśpieszna myśl.
Wróble w ogóle nie zwracały na nic uwagi. W powietrzu unosiło się pełno pierza i… miłości.
Właśnie dochodziły w swych amorach do kulminacyjnego momentu, gdy z nieba spadła na nie z wizgiem lotek pierzasta strzała unicestwienia.
Ziarenko piasku w miniaturowej klepsydrze później – oszołomiona wróbliczka przysiadła rynnie obok Gzymsa. Trzęsła się cała, usiłując wygładzić nastroszone piórka, rozglądając się przy tym nerwowo, lecz nigdzie nie widziała wróblego generała.
Tylko na dole, na plandece wozu widać było ślad odciśniętych skrzydeł ptasiego napastnika i jego ofiary.
Ledwo to do jej małego umysłu dotarło, gdy znalazła się w paszczy gargulca.
Kolejne ziarenko piasku w miniaturowej klepsydrze powoli spadło…

Zobacz powiązane książki: Wiedźmikołaj
Autor: Cudo Tyłeczek


