Zobacz więcej z kategorii: dla nowicjuszy

Polska odmiana nazwiska Pratchett

2011-05-17 10:30:56

Terry Pratchett
Biorąc pod uwagę częstotliwość, z jaką nazwisko naszego ulubionego pisarza pojawia się we wszystkich formach deklinacyjnych, temat wydaje się być banalny. Warto jednak potraktować go z odpowiednią atencją, jako że odmiana nazwisk sprawia wielu ludziom problemy – będzie to zatem krótkie repetytorium z zasad deklinacyjnych naszego języka. Nie podaję konkretnych źródeł, jako że jest to wiedza ogólnie dostępna w sieci, wykorzystam jedynie skromną część bagażu, jaką obarczyli mnie wykładowcy polonistyki.
Po pierwsze, odmiana nazwiska w liczbie pojedynczej zależy od tego, czy nosi je mężczyzna, czy kobieta. W tym drugim przypadku sprawa jest prosta: odmienne są jedynie te nazwiska kobiece, które są zakończone na –a. Wszystkie pozostałe w liczbie pojedynczej zachowują formę mianownika. Stąd też możemy posłuchać np. Edyty Geppert czy Ireny Santor (choć niektórzy stosują formę – przez część osób uważaną za deprecjonującą „Geppertowej” czy „Santorowej”), ale już Zdzisławy Sośnickiej czy Marii Koterbskiej (wybaczcie dinozaurowe przykłady…). Proste.
Nieco inaczej ma się sprawa z nazwiskami mężczyzn, choć podstawowa zasada jest równie łatwa do zapamiętania: w języku polskim odmieniają się wszystkie nazwiska męskie. Dotyczy to również nazwisk obcojęzycznych (nikt nie powie, że słucha Piątej Symfonii Beethoven) – odmieniają się wszystkie bez wyjątku. Podkreślam to również dlatego, że często zdarzają się – w mediach, o zgrozo – rażące uchybienia w stylu: „konferencja, przeprowadzona przez Zbigniewa Ziobro”. Powinno być „Ziobrę”; jak mogę się domyślać, przeszkodą jest zapewne obawa, że brzmi ono zanadto „żeńsko” (bez osobistych wycieczek w kierunku byłego ministra sprawiedliwości). Niechby i brzmiało z marsjańska, odmiana nazwisk męskich rządzi się twardymi prawami, a zaniechanie odmiany któregokolwiek jest traktowana jako błąd.
Po tym arcykrótkim wprowadzeniu, gdzie miłościwie pomijam sporą część teorii, przejdźmy do nazwiska – jak to pięknie ujął Korwin-Mikke – sir Terencjusza. Ponieważ jest ono zakończone na spółgłoskę, problemu z odmianą nie będzie – nazwisko Mistrza będzie się odmieniało podobnie jak rzeczowniki pospolite rodzaju męskiego z podobnym tematem (to dobry sposób na brak problemów z deklinacją – zawsze trzeba sobie znaleźć podobnie brzmiący wyraz i zastosować analogiczną odmianę). Żeby nie było problemów, proponuję wyraz „kot” (choć nie należy sztywno trzymać się tej „kociej” odmiany, bywają odstępstwa, co zobaczycie zaraz, najważniejszy jest zdrowy rozsądek i dobre ucho). To, że w nazwisku „Pratchett” występuje podwójne „t” nie ma żadnego znaczenia. Według zasad deklinacyjnych: bierzemy temat wyrazu i dodajemy końcówkę deklinacyjną (fleksyjną, którą zapisuję pogrubionymi literami), którą czerpiemy z dopełniacza liczby pojedynczej. Jeżeli w przypadku Greeba mamy formę „kot-a” (właściwie: wielkiego, potwornego, cuchnącego kot-a), tak i w przypadku jego twórcy będzie to „Pratchett-a”. W obu przypadkach mianowniki nie posiadają końcówki fleksyjnej (jest to tzw. zero morfologiczne). Wspomniane odstępstwo pojawi się w przypadku celownika: „Pratchett-owi”, rzecz jasna, nie „Pratchett-u” („temu misiu”…). Pamiętajmy również, że jeśli w końcówce fleksyjnej wystąpi –i, zmiękczy ono bezdźwięczną spółgłoskę, występującą przed nią, stąd końcówka miejscownika i wołacza: „Pratchetc-ie” (być może brzmi dziwnie, ale poprawnie…).
W kwestii odmiany imienia, jeśli ktoś nie życzy sobie nazywania Pratchetta per „Terencjusz”, jest już pewien problem, wynikający z używania apostrofu („Terry’ego”). Tu już proponuję odwołać się do własnego poczucia estetyki, czy nie lepsza byłaby forma („Terrego”), choć ta pierwsza wydaje mi się bardziej poprawna. Stosuje się to tylko do dopełniacza i biernika, pozostałe przypadki piszemy bez tego nieszczęsnego apostrofu.
W zestawieniu będzie to, dla liczby pojedynczej, wyglądało tak:

M. Terry Pratchett-ø
D. Terry’ego Pratchett-a
C. Terry'emu Pratchett-owi
B. Terry’ego Pratchett-a
N. Terrym Pratchett-em
Msc. Terrym Pratchetc-ie
W. Terry Pratchetc-ie!

Gdybyśmy w ten sam sposób chcieli odmienić nazwisko córki Mistrza, sprawa wyglądałaby prościej: Rihanna Pratchett, Rihanny Pratchett, Rihannie Pratchett etc. Liczbę mnogą litościwie Wam daruję, wątpię, by była ona na forum wykorzystywana (powinna ona brzmieć „Pratchettowie”, tak gwoli ścisłości).
Na sam koniec jeszcze dwa zdania na temat akcentu. Pratchett to nazwisko obcojęzyczne, proponuję jednak unikać taktyki „tap madl” panny Krupy. Zamiast dokonywać ekwilibrystycznych sztuczek fonetycznych, lepiej chyba powiedzieć [tery praczet], nie wyjdziemy na zarozumialców.
Mam nadzieję, że nie zasnęliście w połowie tego i tak skróconego wywodu. Warto pamiętać w jaki sposób odmienia się nazwiska, nie tylko autora sagi o płaskim świecie. By zakończyć belferskim hasłem, to jak mówimy (a przede wszystkim piszemy) świadczy o nas. Choć pamiętajcie, że każdemu zdarza się zrobić błąd (co miejcie na uwadze wyszukując wpadki autora niniejszego tekstu).
Dziękujemy Państwu za uwagę ;).

Zobacz powiązane książki: Nauka Świata Dysku I

Autor: Aeshtir